Codzienność potrafi być ekscytująca. Ale potrafi także ranić. W filozofii slow life nie chodzi o to, by godzić się z zastaną rzeczywistością bez względu na to jaka ona jest. Nie chodzi o uporczywe ignorowanie braków lub funkcjonowanie w niezdrowej atmosferze. Chodzi o przyjrzenie się sobie.

Wyobraź sobie, że przez życie idziesz z bagażem. Jest w nim wszystko to, co kiedykolwiek o sobie usłyszałeś, wszystkie twoje umiejętności, wiedza o sobie, przekonania. Pewnego dnia bagaż robi się na tyle ciężki, że postanawiasz do niego zajrzeć i poprzymierzać zgromadzone w toku doświadczeń z całego życia idee i wzorce. I okazuje się, że w niektórych wyglądasz karykaturalnie, a inne kompletnie ci nie służą. I może nigdy nie służyły. Postanawiasz się ich pozbyć, a na ich miejsce wsadzić do bagażu te lżejsze, bardziej dopasowane, takie w których lepiej się czujesz.

Na pewnym etapie życia gonienie za awansem już nie wystarcza. Nie wystarcza też obecność drugiej połowy i rodziny. Chcemy czegoś więcej, choć czasem nie wiadomo co by to miało być. Po to przyglądamy się sobie.

Dla mnie w filozofii slow life chodzi o mierzenie się z własnym bagażem życiowym, ale w sposób zgodny ze mną, powoli i w swoim rytmie. Bo kiedy już poprzymierzamy nasze idee, wybierzemy spośród nich te naprawdę nas wspierające, to i rzeczywistość stanie się inna. A raczej to my na nią inaczej spojrzymy.

Uwierz że życie zależy od Ciebie

Znasz historię Viktora Frankla? Był austriackim lekarzem psychiatrii, żyjącym na początku XX wieku. Był też Żydem. Stracił całą rodzinę w obozach koncentracyjnych, chociaż do końca wierzył w to, że jeszcze spotka ukochaną żonę. Podczas pobytu w jednym z nich zauważył, że przeżywali tylko ci, którzy nie zważając na okoliczności, nie poddawali się, nie tracili nadziei. Uznał, że jedyne, czego naziści nie mogą mu odebrać, to jego sposób reakcji na otoczenie, przejęcie odpowiedzialności za swoje reakcje. I dla niego to stało się sensem życia w obozie. Przetrwał by po wojnie kontynuować leczenie ludzi i pomagać im znajdować zgubiony w chaosie życia jego sens.

Innymi słowy, życie zależy od Ciebie. Każda najmniejsza decyzja, każda reakcja, każdy wybór jest Twój. Kilkanaście miesięcy temu usłyszałam, że żeby żyć w zgodzie ze sobą, trzeba przejąć za siebie odpowiedzialność. Za swoje reakcje, decyzje, emocje. To jedno zdanie wywołało we mnie bardzo silny bunt. Wydawało mi się czystą abstrakcją, na dodatek niesprawiedliwą, że mam odpowiadać za to, że mój Partner miał zły dzień i się na mnie wyżył. Albo za to, że zarabiam 2500, wliczając wszystkie znane mi dodatki, premie i zasiłki jako nauczyciel w przedszkolu. Ale tak jest. Bez odpowiedzialności za siebie, za moje emocje i to, kim chcę być w życiu i co po sobie pozostawić, nic nie zdziałam. Dla mnie właśnie o to chodzi w filozofii slow life.

Uważaj na słowa

Zrób mentalny eksperyment. Wyobraź sobie, że masz coś zrobić, np sprawozdanie do pracy. Powiedz do siebie „muszę to zrobić”, „powinnam to zrobić”. Jak się czujesz? Ja na sam dźwięk słowa muszę wycofuję się najdalej jak się da. Mam silnie buntowniczą naturę i na każdy przymus reaguję alergicznie. A teraz pomyśl o tym samym zadaniu „chcę to zrobić”, „wybieram”. Jeśli potrzebujesz dodaj sobie odpowiednie uzasadnienie, np „Wybieram pracę nad sprawozdaniem teraz, bo potem pobawię się z córką”. Lepiej, prawda? Słowa mają niesłychaną moc. Postaraj się wyeliminować ze swojego słownika wszystkie te związane z przymusem i powinnością. Działają odwrotnie do zamierzonego celu.

Zerwij z autopilotem

Nawyki są cudowne. Pozwalają nam tak przekształcać własne funkcjonowanie, by bezboleśnie uczyć się, ćwiczyć, zdrowo odżywiać. Oczywiście nie jest to łatwe, wymaga znajomości siebie i funkcjonowania mózgu, by jakiś nawyk przebudować i uczynić wspierającym. Nawyki pozwalają także zaoszczędzić energię potrzebną do wykonywania czynności, w tym tych bardziej złożonych i skomplikowanych, jak prowadzenie samochodu.

Ale nawyki mają też swoją ciemną stronę. Czasem można być cały dzień na autopilocie i ocknąć się wieczorem, nie za bardzo pamiętając co się robiło, kiedy i jak. Życie w stylu slow to nie tylko życie gdzie kształtujemy zdrowe dla ciała i psychiki nawyki. Ale także wychodzenie poza schematy, poza to, do czego się przyzwyczailiśmy. Uważność bardzo nam w tym pomoże.

W mojej filozofii slow life uważny dobór nawyków i wprowadzanie ich w moim własnym rytmie jest niezwykle istotne.

W filozofii slow life chodzi o dostrzeganie otoczenie

Mieszkam w małym bloku, wciśniętym między dwa większe. Mam ze trzydzieści metrów do okien sąsiadów i bez problemu widzę co robią w domu. Po latach narzekania, że czuję się tu jak w klatce, dostrzegam i plusy mojej lokalizacji. Życzliwi mi sąsiedzi zgłaszają mi, jeśli coś nie tak dzieje się z moimi kotami. Widzą co tyfusy wyprawiają na balkonie, podczas gdy ja nie patrzę. Poza tym, w lipcu około godziny szesnastej blok naprzeciwko wygląda jak wyjęty z gorącej Hiszpanii. Jeśli tylko jestem w domu, wyglądam przez okno, obserwując grę światła na elewacji. Cała ściana zdaje się rozświetlona, nagrzana słońcem. Wygląda pięknie.

Bądź otwarta na otoczenie i doświadczenia codzienności. Jeśli przechodzisz niedaleko drzew, zatrzymaj się i poobserwuj fakturę kory, kształt liści. Jeśli mijasz na pasach dziecko, zauważ jaką ma fryzurę. Wychodząc z mieszkania zwróć uwagę na ścianę na klatce, może ma pory, których do tej pory nie widziałaś. Szukaj rzeczy ładnych, przyjemnych, współgrających ze sobą, nie koncentruj się tylko na brakach.

Za co jesteś wdzięczna?

Dla mnie trudnym ćwiczeniem, szczególnie na początku, było znajdowanie w sobie powodów do wdzięczności. Teraz robię to już odruchowo. Dostrzeganie nawet malutkich przykładów rzeczy i idei za które można być wdzięcznym wprowadza więcej spokoju w życie i pomaga je bardziej doceniać. Załóż proszę dziennik wdzięczności. Każdego ranka wpisuj jedną rzecz. Albo zrób tak jak ja. Postaw na półce wielki słoik, do którego będziesz wrzucać malutkie karteczki z wypisanymi hasłami. W styczniu wysypuję je na stół i wspólnie z Partnerem wertujemy cały rok wdzięczności.

Podsumowując, swoje życie slow, dopasowane do Ciebie i takie w Twoim rytmie, możesz zacząć od:

  • od wyznaczenia swoich wartości (zrobimy to razem już w styczniu)
  • wybrać nawyki, które chcesz by cię kształtowały
  • zerwaniu z autopilotem tam, gdzie jest on zbędny
  • słoika wdzięczności
  • zabawy w dostrzeganie szczegółów otoczenia
  • uważności w relacji – poświęcaniu codziennie chociażby pięciu minut całkowitej uwagi dziecku lub partnerowi/partnerce (rodzeństwu, rodzicom itd)

Jest to drugi z cyklu trzech wpisów o filozofii slow life . Pierwszy możesz przeczytać tutaj (Czym jest slow life). Natomiast trzeci tutaj (Slow life i uważność). Zapraszam do kontaktu, na przykład poprzez Instagram, gdzie jestem najczęściej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *