Nadmiar jest absorbujący, stresujący, nieekologiczny i jak sama nazwa wskazuje, niepotrzebny. Mamy za dużo. Za dużo rzeczy, którymi jesteśmy zmęczeni, za dużo bodźców, co niszczy naszą odporność psychiczną, za dużo śmieci, które znajdują się już właściwie we wszystkim, od wody pitnej po żołądki wielorybów. Nie masz dość? Ja mam. Dlatego wymyśliłam dla siebie projekt BEZ.

Chciałam dla niego jakąś ładną nazwę, mile się kojarzącą. A bez, czyli lilak pospolity, nie tylko pięknie wygląda ale i cudownie pachnie. W sam raz pasuje na nazwę dla projektu o minimaliźmie i ekologii.

Przez następny rok, może trochę dłużej, będę odgruzowywać mój dom. Chcę stworzyć dla siebie miejsce bliskie ideałowi, przynajmniej w zakresie ilości posiadanych rzeczy. Dążę do tego, żeby było w nim jak najmniej chemii i plastiku. By był przytulny, bezpieczny i uporządkowany.

Mam 42 metry kwadratowe mieszkania. Na takim terenie nie wciśniesz nie wiadomo czego. A ja wcisnęłam. I coraz gorzej mi się funkcjonuje na zdominowanej przez przedmioty przestrzeni.

Projekt BEZ – komponenty

Czeka mnie prawdziwa rewolucja ponieważ jestem przyzwyczajona do nadmiaru. Zawsze mieszkałam w miejscu, gdzie było napchane wszelakiego dziadostwa. Wychowałam się w domu z lat pięćdziesiątych, który został postawiony przez mojego Dziadka. I od tamtego czasu do początków lat dwutysięcznych, tylko gromadzono. Pierwsza zbuntowała się moja siostra, wywalając wszystkie rzeczy ze szkoły, które nie były jej już potrzebne. Od czasu do czasu jeździ do mojej mamy i próbuje nakłaniać ją do czegoś podobnego. Z coraz większym skutkiem.

Minimalizm

Po pierwsze, projekt BEZ zakłada oczyszczenie mojej prywatnej przestrzeni z nadmiaru posiadanych przedmiotów oraz kontrolowanie zakupów w przyszłości. Mam za dużo ubrań sprzed dekad, w których nie chodzę i chodzić raczej nie będę. Półki w kuchni uginają się od wszelakiego, niby niezbędnego sprzętu, którego nie użyłam ani razu. Nie wiem co zajęło miejsce w szafach i w schowku w łóżku. Pewnie jakaś antymateria, bo przecież niemożliwe żebym miała aż tyle! Znalezienie u mnie czegokolwiek graniczy z cudem… Do tego kłócimy się z Panem Kotem o przestrzeń, nadmiar i brak porządku. Powiem szczerze, że serdecznie mam tego dość!

Mam także dość nadmiaru wrażeń, stresu, obowiązków, których sobie nie życzę, bo nie współgrają z moimi wartościami. Ale nad tym zaczęłam pracę już w zeszłym roku. Podpowiem Ci jak odnaleźć siebie w gąszczu informacji, jak dowiedzieć się co jest dla nas ważne i jak określić swoją wizję życia.

Ekologia

Po drugie, projekt BEZ dotyczy ekologicznego podejścia do życia. Koniec z chemią z hipermarketów, z kosmetykami, które od lat czekają na lepsze czasy bo i tak ich nie używam. Koniec z marnowaniem jedzenia, wyrzucaniem rzeczy które kupiłam pod wpływem impulsu, a którym skończyła się data przydatności do spożycia.

Zero – waste

Po trzecie, mam dość śmieci, szczególnie że wywóz ostatnio nie działa jak powinien i na dziedzińcu zalegają odpadki… Od momentu wprowadzenia nowej ustawy o segregowaniu, zdałam sobie sprawę, że pomimo moich starań, zużywamy bardzo dużą ilość plastiku. Jest mi przykro z tego powodu… Chcę wprowadzić zmiany w zakupach, w przyzwyczajeniach, w pojemnościach kupowanych produktów i w przechowywaniu żywności.

Jak projekt BEZ będzie działał?

Mniej więcej raz na miesiąc pojawi się artykuł, dotyczący któregoś z komponentów projektu. Na Instagramie oraz na fanpage bloga będę Wam relacjonować zmiany, jakie wprowadzę u siebie. Zachęcam Was do śledzenia i dzielenia się swoimi pomysłami na lepsze, bardziej ekologiczne życie. Będę zachęcać Was do wspólnego działania i poszukiwań nowych rozwiązań.